Hey, dawno mnie nie było, a napisałam że będzie jakiś post może o mnie a może o czymś innym. Święta przebiegły u mnie normalnie więc nawet nie ma o czym pisać. Ale byłam dzisiaj w kinie na genialnym filmie (przynajmniej według mnie jest genialny) pt.''Joy''. Zapewne widzieliście reklamę w telewizji więc raczej wiecie że film opowiada o samotnej matce Joy która wymyśliła mopa i stanęła na czele rodzinnej dynastii, wiecie została milionerką i w ogóle, ale po drodze spotyka wiele przeszkód, wiece brak pieniędzy, oszustwa innych ludzi itd. ale nie będę tutaj opisywać całego filmu bo nie chce wam spoilerować czy coś. Na filmie byłam z koleżanką i wszystko byłoby by dobrze gdyby nie to że bilety były bardzo drogie i jedzenie też, ale to nie jedyny problem. Najpierw kupiłyśmy bilety ulgowe, oczywiście miałyśmy legitymacje i w ogóle, ale przy sprawdzaniu biletów kazali nam dać legitymacje i okazało się że mamy nie podbite na ten rok i że musimy iść kupić bilety normalne. Więc poszłyśmy i musiałyśmy stać w bardzo długiej kolejce. Kiedy już przyszła nasza kolej to dopłaciłyśmy za droższe bilety i poszłyśmy w końcu do sali. W sali oczywiście zaczęłam się rozwodzić na tym że coś tu nie gra z tymi naszymi biletami noi się okazało że za dużo nam policzyli i dopłaciła za dużo. Naprawdę żałuję że poszła do multikina, bo zazwyczaj chodzę do Heliosa ale tam ''Joy'' niestety nie ma, a ja bardzo chciałam zobaczyć ten film. To w sumie wszystko co nas spotkało. Po seansie jeszcze pochodziłyśmy trochę po galerii i potem wróciłyśmy do domu. Oprócz tej sytuacji w kinie to było całkiem zacnie :D A wy macie jakieś sytuacje podobne do mojej, jeśli tak to napiszcie, łączmy się w bólu razem ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz